Żona chce rozwodu po 15 latach- jest rozwścieczona. Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami Moderator: Moderatorzy. Posty: 91 Strona 4 z 7.
Dlatego postanowiłam ze mężowi nie powiem bo nie chce żeby się tak czuł. Dlatego, jeśli kiedykolwiek zdecyduje się odejść, to zrobię to tak aby jak najmniej bolało i wtedy kiedy będę na 100% zdecydowana a nie pod wpływem endorfin z powodu przelotnego romansu.
Istnieje kilka możliwości aby skutecznie odmówić zgody na rozwód. Brak trwałego rozpadu wszystkich więzi między małżonkami. Jak pisałam w poprzednim poście, sąd nie orzeknie rozwodu, jeśli nie stwierdzi trwałego i zupełnego rozkładu pożycia między małżonkami. Oznacza to, że nawet jeśli w małżeństwie dzieje się źle
Podjął decyzję, że chce zmienić swoje życie i mam go o nic nie pytać, a najlepiej, żebym rozpłynęła się w powietrzu i nie został po mnie ślad. I chciałam zniknąć. Ale żyję, mam się dobrze, odbudowałam, czy raczej zbudowałam swoje życie - swoje pojedyncze życie, na nowo.
Traktuje jak przyjaciela. W łożku klapa. Chcę rozwodu bo to dalej nie ma sensu. On się nagle ockną i chce naprawiać, ale ja wiem ze ta jego zmiana będzie trwała góra 2 tygodnie. Czy da
Jakkolwiek popularne stały się dzisiaj rozwody, nie jest to coś, o co modliłaby się każda kobieta. Oto kilka rzeczy, które możesz zrobić, jeśli twój mąż chce rozwodu. Wniosek. Mając do czynienia z możliwością rozwodu, nie chcesz zmuszać Cię do działania i rozpoczynania zmian w swoim związku na lepsze.
Dlaczego mój mąż chce rozwodu? Mąż chce rozwodu, a ja nie: co robić? 1. Najważniejsza jest pierwsza reakcja; 2. Zacznij proces naprawczy; 3. Skorzystaj z terapii dla par; 4. Zaproponuj separację; 5. Spróbuj odzyskać byłego męża; Mąż chce się rozwieść: podsumowanie
Ciężko mi jest , codzienne chodzę do pracy bo muszę , kryje się gdzieś po katach jak zbiera się na płacz a płakać w zasadzie chce mi się cały czas. Zmuszam się wręcz do pewnych aktywności dzięki którym finalnie czuje się lepiej ale poczucie tego ze nikt na mnie nie czeka , ze wracam do prawie pustego domu jest przerażająca .
Witam, po 12 latach małżeńśtwa mój mąż powiedział mi, że już mnie nie kocha, że wszysto wygasło , nie chce być moim mężem i chce rozwodu. Mamy dwójkę jeszcze małych dzieci. Jakto
Moj chlopak stara sie o rozwod. I instancja wydala wyrok negatywny- powod byl alkohol bylej zony oni wzieli pod uwage nature psychiczna , II rowniez wydala neatywny - tutaj powod byl ze wszystko robila zeby nie miec z nim dzieci, czy mozna dalej kierowac sprawe o uniewaznienie, nowy powod - odseparowanie meza od siebie, nie chciala miec z nim nic wspolnego, a na dodatek w trakcie ich
Yx0NAEU. Jasno i precyzyjnie. Najlepiej taką wiadomość przekazać bez żadnych niedomówień. Skoro już chcemy rozwieść się z mężem i dokładnie przemyślałyśmy tę sprawę, po prostu powiedzmy o tym. Nie starajmy się owinąć wszystkiego w bawełnę, ponieważ mężczyźni rzadko wgłębiają się w jakieś subtelności, docierają do nich przede wszystkim konkrety. Przygotujmy sobie zatem kilka zdań, których możemy się nawet nauczyć na pamięć. Ważne, aby zawierały one najważniejsze informacje: nie możemy dłużej być razem, zdecydowałam, że odchodzę, chcę złożyć pozew o To, że masz zamiar poinformować męża o rozwodzie, nie oznacza jednak, że musisz to zrobić z zimną miną terminatora gotowego do wykonania egzekucji. Postawa empatyczna jest jak najbardziej wskazana. Powiedz, że w pełni rozumiesz zaszokowanie męża, ale przemyślałaś swoją decyzję i nie możesz jej zmienić. Daj mężczyźnie do zrozumienia, że jest Ci bardzo przykro, że wychodząc za niego, nie planowałaś, iż właśnie tak się to skończy i że nie chciałaś go zranić. Nie obwiniaj go również o rozpad małżeństwa, ale zaznacz, że zdajesz sobie sprawę również ze swojego udziału w tym, że wasza relacja nie przetrwała. Okaż zrozumienie dla jego emocji, jeśli trzeba bądź nawet rozmowa o przyszłości. Spróbuj również spokojnie porozmawiać z mężem o samym rozwodzie. Trzeba będzie dokładnie przedyskutować wszystkie kwestie formalne – podział majątku, mieszkanie, opiekę nad dziećmi. Najlepiej, jeśli uda wam się dojść do porozumienia bez konieczności orzekania o winie. Wtedy nie będziecie musieli opowiadać wszystkich osobistych szczegółów na sali sądowej i macie szansę na zachowanie dobrych stosunków po może mediacje? Jeśli próba porozumienia z mężem się nie powiedzie, być może warto skorzystać z pomocy profesjonalnego mediatora. Można poszukać takiej osoby na własną rękę, ale istnieje też możliwość poproszenia sądu o skierowanie na mediację. W wielu wypadkach pomoc mediatora okazuje się nieoceniona. Często wystarczy nieco poskromić gwałtowne emocje, żeby dojść do wspólnego kompromisu, który będzie dla wszystkich korzystny. Jeżeli macie dzieci, porozumienie jest wręcz niezbędne dla ich jak Wy powiedziałybyście swojemu ślubnemu o chęci rozstania? A może byłyście już w takiej sytuacji? Jak przebiegła ta rozmowa? Wypowiedzcie się w komentarzu!
Kiedy oboje małżonkowie chcą się szybko i sprawnie rozwieść, zazwyczaj nie ma problemu. Jednak co w sytuacji, gdy tylko jedna strona chce rozwodu? Co ciekawe dużo częściej to kobiety zadają mi pytanie, co będzie gdy mąż nie zgodzi się na rozwód. Oczywiście może też być i tak, że to mąż chce się rozwieść, a żona się na to nie zgadza. Czy potrzebna jest zgoda drugiego małżonka na rozwód? Jeśli chcecie rozwieść się bez orzekania o winie – tak, oboje musicie być co do tego zgodni. Ten wpis jednak – jak już się pewnie domyślasz – nie dotyczy sytuacji gdy obie strony chcą szybko i zgodnie rozwiązać przed sądem swoje małżeństwo. Czy mąż może nie dać mi rozwodu? Nie – bo to nie mąż wydaje wyrok. Maż nie jest sądem. Jest jednak stroną postępowania i może wyrazić w trakcie postępowania swoje stanowisko. Jest możliwe, iż w odpowiedzi na pozew mąż – jako pozwany – napisze, iż wnosi o oddalenie powództwa- czyli właśnie domaga się tego, aby sąd tego rozwodu nie dawał. To się zdarza (może nie bardzo często, ale czasami tak). Nie oznacza to jednak końca postępowania: przeciwnie – zazwyczaj to dopiero początek całej sprawy. Podkreślę to: to, iż małżonek nie chce zgodzić się na rozwód, to dopiero początek, nie zaś koniec sprawy. Musisz jednak przygotować się do tego, aby udowodnić swoje twierdzenia Czy w takim razie sąd może nie dać mi rozwodu? Cóż, taka możliwość istnieje. Jednak są to stosunkowo rzadkie sytuacje. Musisz wiedzieć, iż faktycznie może zdarzyć się, że sąd tego rozwodu nie da. Zgodnie z treścią przepisu sąd może “nie dać rozwodu” jeśli skutkiem rozwodu miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo jeśli z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Sąd może też nie dać rozwodu w sytuacji gdy żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia – chyba że drugi małżonek wyrazu zgodę na rozwód albo odmowa jego zgody na rozwód będzie w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Tak więc widzisz : Nie, żaden przepis nie precyzuje, co konkretnie oznacza “dobro dziecka”. Nie ma tez przepisu, który wyliczałby sytuacje, gdy rozwód byłby “sprzeczny z zasadami współżycia społecznego”. Każda sprawa jest inna. Ale jedna kwestia jest tu pewna: bardzo ważne jest postępowanie dowodowe. No i oczywiście dobrze napisany pozew. Bardzo ważna kwestia: jesteś stroną postępowania i jako strona masz inicjatywę dowodową. A co jeśli jednak to sąd “nie dałby rozwodu”? Pamiętaj, iż wyrok Sądu I instancji można zaskarżyć wnosząc apelację. Tak każda sprawa jest inna. Przed wniesieniem pozwu czy odpowiedzi na pozew najlepiej skonsultuj się z doświadczonym adwokatem.
Mam na imię Ania, mam 29 lat. Jakieś 2 tyg. temu mąż powiedział mi, że już mnie nie kocha, nie potrzebuje. Chce rozwodu. Jesteśmy małżeństwem 10 lat, mamy 9-letniego synka. Ta decyzja spowodowała u mnie wstrząs psychiczny, nie potrafię niczego robić, snuję się po mieszkaniu jak jestem sama. Gdy mąż i syn są w domu, to udaję, że jakoś jest dobrze. Zacznę od tego, że decyzja mojego męża jest uzasadniona takimi argumentami: 1. źle traktuję syna, krzyczę, zdarza mi się go uderzyć, ciągle się czepiam o wszystko, o naukę, o złe zachowanie, a jak jest źle, to syn dzwoni do męża i skarży się na mnie, i wtedy mąż do mnie oddzwania i pyta się, co się stało. 2. moja zaborcza miłość do męża, ciągłe kontrolowanie, sceny zazdrości bez powodu, wmawianie mu, że on kogoś ma. 3. brak akceptacji jego rodziców i jego hobby, którym jest myślistwo. 4. moje ciągłe niezadowolenie, narzekanie na warunki bytowe i finansowe. To wszystko jest prawdą - taka jestem, nie do końca to rozumiałam. A najgorsze, że teraz jest już za późno na cokolwiek. 3 lata temu leczyłam się na nerwicę, brałam Depakine i Andepin, po 1,5 roku przerwałam leczenie, bo chciałam sama kontrolować swoje wybuchy agresji, udawało się to, ale nie zawsze. Nie żyję w prawdzie, bo zataiłam przed mężem zdradę fizyczną, która miała miejsce parę lat temu, kiedy wyjechał za granicę. Bardzo tego żałowałam, ale nie potrafiłam się przyznać. Wyszłam za mąż młodo, byłam w ciąży. Chyba chciałam się jeszcze wyszaleć, dlatego tak postąpiłam, nie pomyślałam. Żałuję tego bardzo, ale to wydarzenie spowodowało, że sama panicznie zaczęłam bać się zdrady z jego strony. Chciałam mieć męża tylko dla siebie. Gdy te wydarzenia miały miejsce (zdrada), byłam w trakcie przeprowadzki z dużego miasta na wieś, do domu moich teściów (nie stać nas było na mieszkanie w mieście), było mi ciężko, zarówno bytowo, jak i finansowo. Niby sobie radziłam, ale to była tylko przykrywka. Niby tylko parę imprez, z bolesnymi skutkami i wyrzutami sumienia, ale nie potrafię o tym zapomnieć. Przez te lata próbowałam jakoś żyć, ale zatraciłam się w tym wszystkim. Najgorsze jest dla mnie teraz, że stracę wszystko przez własną głupotę i nieodpowiedzialność, za późno to zrozumiałam. Gdy teraz rozmawiam z mężem, on mówi mi, że miłość się wypaliła, ale nie czuje do mnie nienawiści. A gdyby znał prawdę, to na pewno mnie znienawidzi. Przestanie szanować jako kobietę, matkę. Boję się utraty dziecka, przez moje dotychczasowe postępowanie. Jeśli w ogóle powinnam pisać coś dobrego o sobie, to że przez te lata dobrze zajmowałam się domem i synem.
Temat: moja zdrada, rozwód Witam chciałabym prosić Was o obiektywną ocenę, bo mam wrażenie, że sama się gubię. Jestem po ślubie 10 lat, mam 2 małych dzieci. Kilka miesięcy temu poznałam chłopaka, który zawrócił mi w głowie. Zdradziłam męża, bo swoje uczucia przelałam na innego. Wciąż go oszukiwałam by móc spotykać się z tym drugim. Pisałam pamiętnik, w którym wszystkie uczucia do tego drugiego opisywałam. Mąż 2 tygodnie temu przechwycił pamietnik, i w konsekwencji doszedł całej prawdy. Wczesniej już sprawdzał mi billingi, a jak się potem okazało także szafki z ciuchami. Mimo tego wszytkiego mąż zdecydował, że da mi szanse, gdyż twierdzi, że to ten drugi namieszał mi w głowie (swoją drogą ten drugi jak wszystko wyszło na jaw, wycofał się, uważa, że wykorzystałam go do swojej gierki, prawdę mówiąc teoretycznie nic mi nie obiecywał, choć spotykał się ze mną bardzo chętnie). Analizowałam wszytskie za i przeciw i jednak mam watpliwości. Jestem silna osobą i czuję, że sama z dziećmi sobie poradzę, o ile mąż nie będzie mi życia utrudniał. Myślę, o dzieciach, ale czuję też, ze z mężem łączy mnie głównie przywiązanie, sex, swiadomość, że mogę na niego liczyć. Jednak nie ma tego co przypomniał mi ten drugi: czułości, pieszczot, pocałunków, spontaniczności, chęci bycia razem i przede wszystkim rozmowy. Wspólne wakacje, plany w ogóle mnie nie cieszą. Wsześniej myślałm, że mam depresję (choć we wszystkich innych dziedzinach jest ok, mam pracę przyjaciół, lubię się bawić, czerpię radość z zycia etc.), że nie cieszy mnie wspólnie spędzony czas, ze robię to tylko dla dzieci. Odkryłam, że sama z dziećmi mam więcej zapału do aktywnego spędzenia czasu niż z mężem, który z nami chce uczestniczyć. W lipcu zanim zaczęłam zdradzać męża powiedziałam, że chcę od niego odejśc, mówiłam, że chcę ułożyć sobie zycie na nowo. Zapewniałam, że dla nikogo nie odchodzę, choć wiedziałam, ze po rozwodzię będę mogła spróbować zacząć nowy związek. Wtedy mąż uruchomił cała rodzine, znajomych, którzy lepiej wiedzieli jak układa się moje życie niż ja. Nigdy się nie skarzyłam, bo uważam, ze każdy ma swoje problemy i nie mam potrzeby obarczać ich jeszcze swoimi. Przez ich namowy, pranie mózgu, zaniechałam rozwodu pozostawiłam sprawę, aby sama się rozwiązała. W głębi chciałam rodzinie udowodnić, że nic o mnie nie wiedzą, że na zewnątrz może jest ok, ale ja mogę prowadzić podójne życie, a im to nawet do głowy nie wpadnie - dziecinada i głupota, wiem. Mąż chce mi dać szansę, ale ja nie potrafię mu zaufać. Nie chcę, aby kontrolował moje zycie. By na każdym kroku wypominał mi, że dał mi szanse etc. Myślę o sobie, o dzieciach, ale martwię się, że one będą cierpieć bo mój mąż chcąc utrudnić mi samotne życie skrzywdzi dzieci. Ciągle mi wypomina, że odchodząc niszczę ich dzieciństwo. konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód Czego od nas oczekujesz? Żebyśmy usprawiedliwili to, że oszukiwałaś męża? Obiektywnej oceny od nas nie dostaniesz, bo nie znamy wersji Twojego męża, znamy tylko jednostronną opowieść o tym, że perfidnie zdradzałaś męża, a teraz nie możesz mu zaufać. Temat: moja zdrada, rozwód To, że zdradziłam to fakt, że perfidnie też. Usprawiedliwienia też nie szukam. Myślałam, że pomożecie mi dobrać argumenty w rozmowie z mężem, żeby uświadomić mu, że rozwód to konsekwencja mojego zachowania i nie ma podstaw ku temu by budować związek jakby nigdy nic. Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: moja zdrada, rozwód Ania Nowak: To, że zdradziłam to fakt, że perfidnie też. Usprawiedliwienia też nie szukam. Myślałam, że pomożecie mi dobrać argumenty w rozmowie z mężem, żeby uświadomić mu, że rozwód to konsekwencja mojego zachowania i nie ma podstaw ku temu by budować związek jakby nigdy nic. A nie możesz mu po prostu tego tak powiedzieć jak nam? konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód Ania Nowak: To, że zdradziłam to fakt, że perfidnie też. Usprawiedliwienia też nie szukam. Myślałam, że pomożecie mi dobrać argumenty w rozmowie z mężem, żeby uświadomić mu, że rozwód to konsekwencja mojego zachowania i nie ma podstaw ku temu by budować związek jakby nigdy wolno mi zaprezentować inny punkt widzenia... wiele osób ma cały czas trwające pragnienie by w jego związku trwał stan zakochania- motyle w brzuchu, rozmowy do świtu, ogromna czułość, itd. Gdy ten stan mija, uważają, że ich związek się skończył i szukają tego u innej osoby. I znowu- za jakiś czas mija ten stan i pojawia się jakże znane uczucie wypalenia. Moim zdaniem warto zawalczyć o małżeństwo- iść na terapię i zawalczyć. Terapia nie sprawi, że Twój mąż będzie powodował motyle w brzuchu u Ciebie, ale pozwoli Ci kochać męża bez tych motyli. Odkryjesz prawdziwą wartość związku i ocalisz rodzinę. To jest warte spróbowania. Zrób wszystko, co możesz, żebyś nigdy w życiu potem nie myślała: "fuck, spieprzyłam to. Mogłam iść na terapię/do księdza/spróbować ocalić małżeństwo, a tymczasem zbyt łatwo się poddałam". Kiedyś takie myśli mogą się pojawić i sprawią, że będziesz bardzo cierpiała. Jeśli jednak decydujesz się na rozwód, to nie zwalaj odpowiedzialności na męża i sama wystąp o rozwód- znajdz argumenty za rozpadem małżeństwa, zadziałaj. Wyprowadź się z domu, złóż pozew. Ty, nie mąż. Nie musisz mieć zgody męża na rozwód. Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: moja zdrada, rozwód Powiedz mu, że jest głupi i powinien Cię kopnąć w sam środek . Osobiście to bym się nawet wstydziła pisać, że jestem zwykłą oszustką . I nie popieram zdrady , oszustwa i krzywdzenia innych . A ponoć to mężczyźni są gorsi ... Czeslaw Kowalczyk Wypowiedzi autora zostały ukryte. Temat: moja zdrada, rozwód nie sluchaj zadnych bzdur, moralow itp. Nikt tu za Ciebie zyl nie bedzie, ludzie maja rozne potrzeby i mozliwosci. I nie da sie na dluzej byc z kims, jedynie z poczucia obowiazku, "dla dzieci". To katorga i czesto wieksze oszustwo, niz tzw. zdrada. Masz prawo ulozyc sobie zycie, jak chcesz. Jakie by to nie mialo byc trudne. Oczywiscie ponosic rowniez konsekwencje. Zawsze sa jakies alternatywy. Lepiej nie szukac pomocy, w takich sprawach na forum, u obcych Temat: moja zdrada, rozwód zgadzam sie z Czesławem, to Twoje życie. choć różni ludzie bedą mówić Ci jaka jesteś podla, jestem przekonana ze rozpad małżeństwa jest nie tylko twoja zasługa. Rób swoje, jeśli uważasz ze łączy cię z mężem tylko "lodówka",lepiej odejść, choć faktycznie tak jak napisała Karolina- należy zrobić wcześniej wszystko by sprawdzić czy nie uda sie uratować tej relacji. jest wiele bardzo swietoszkowatych osób, które nazwa cię oszustka i świnia, ale nie wiesz co sie dzieje u nich w życiu. wiele razy ta swietoszkowatosc to jedynie pozory. a twoje życie jest tylko twoje i nikt z tych swietoszkowatych za ciebie go nie przeżyje, raniac męża- nie będąc z nim szczęśliwa. niestety jest tak, ze trzeba być i uczciwym wobec swoich uczuć i jednocześnie egoista, by nie stwarzać sytuacji, ze jesteśmy z kimś tylko z obowiązku, unieszczesliwiajac siebie, jego i dzieci. pomysł, idź do psychologa i rób swoje. pozdrawiam i trzymam kciuki. konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód Ania Nowak:jeszcze jedno mi przyszło do głowy... teraz może Ci się wydawać, że czeka Cię tylko lepsze życie... tymczasem nie musi tak być... może tak być, że po rozwodzie z mężem nie będziesz wiodła szczęśliwego życia- wplączesz się w złe związki, będziesz cierpiała biedę, będziesz samotna, itp. Oczywiście nie życzę Ci tego! przeciwnie! weź to tylko pod uwagę. Rozwód to traumatyczne przeżycie, nawet jeśli się jest osobą, która go inicjuje... . Rozważ wszystkie za i przeciw i naprawdę zrób wszystko, co możesz, żeby za 10 lat powiedzieć sobie: zrobiłam wszystko, nic to nie dało, odeszłam i była to dobra decyzja. Temat: moja zdrada, rozwód Karolina Ł.: Ania Nowak:jeszcze jedno mi przyszło do głowy... teraz może Ci się wydawać, że czeka Cię tylko lepsze życie... tymczasem nie musi tak być... może tak być, że po rozwodzie z mężem nie będziesz wiodła szczęśliwego życia- wplączesz się w złe związki, będziesz cierpiała biedę, będziesz samotna, itp. Oczywiście nie życzę Ci tego! przeciwnie! weź to tylko pod uwagę. Rozwód to traumatyczne przeżycie, nawet jeśli się jest osobą, która go inicjuje... . Rozważ wszystkie za i przeciw i naprawdę zrób wszystko, co możesz, żeby za 10 lat powiedzieć sobie: zrobiłam wszystko, nic to nie dało, odeszłam i była to dobra masz racje, tyle ze tego nie będzie wiedziała teraz. wszystko co może zrobić teraz, to zastanowić sie czy rozstania chce bo coś sie wypalilo i nie da sie poukładać, czy jest to reakcja na jakieś zauroczenie. musisz wiedzieć czy chcesz odejść, czy jest to tylko chwilowa zachcianka. Temat: moja zdrada, rozwód Niewiele kobiet zdradza tak sobie, zazwyczaj jest to długi proces, ktory poprzedza decyzję o rozwodzie. Myslę Aniu,ze potrzebowalaś sama przed soba upewnic sie czy skoro potrafisz zdradzic to już nie kochasz. Myslę też, ze jednak nie kochasz i dalsze życie z mezem to będzie namiastka czegoś, czego zawsze szukałaś. Nikt tu nie powie Ci czy kochasz meza, nikt nie zna lepiej od Ciebie Twoich uczuć, sama musisz sobie odpowiedzic jak wyobrażasz sobie miłosc i jeśli jesteś pewna,ze maż takiej miłosći Ci nie daje, odejdź. Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: moja zdrada, rozwód Beato. Nie odpowiadaj na posty Karoliny, ale Ani. Temat: moja zdrada, rozwód Gośka J.: Beato. Nie odpowiadaj na posty Karoliny, ale Ewa S. patrzę, słucham,myślę... Temat: moja zdrada, rozwód Nie rozumiem, chcesz odejść od męża ,ale czekasz na jego zrozumienie błogosławieństwo ? Temat: moja zdrada, rozwód Zrób to co Ci serce mówi !!! TWOJE ŻYCIE, TWOJA DECYZJA. Nie szukaj odpowiedzi u innych ludzi bo zaczną Cię osądzać tak jak tutaj ma to miejsce a przecież to Ty masz sama podjąć decyzję bo to Ty najlepiej wiesz co czujesz. Twoje miejsce jest tam gdzie są Twoje marzenia. konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód Ania N.: Witam chciałabym prosić Was o obiektywną ocenę, bo mam wrażenie, że sama się gubię. Jestem po ślubie 10 lat, mam 2 małych dzieci. Kilka miesięcy temu poznałam chłopaka, który zawrócił mi w głowie. Zdradziłam męża, bo swoje uczucia przelałam na innego. Wciąż go oszukiwałam by móc spotykać się z tym drugim. Pisałam pamiętnik, w którym wszystkie uczucia do tego drugiego opisywałam. Mąż 2 tygodnie temu przechwycił pamietnik, i w konsekwencji doszedł całej prawdy. Wczesniej już sprawdzał mi billingi, a jak się potem okazało także szafki z ciuchami. Mimo tego wszytkiego mąż zdecydował, że da mi szanse, gdyż twierdzi, że to ten drugi namieszał mi w głowie (swoją drogą ten drugi jak wszystko wyszło na jaw, wycofał się, uważa, że wykorzystałam go do swojej gierki, prawdę mówiąc teoretycznie nic mi nie obiecywał, choć spotykał się ze mną bardzo chętnie). Analizowałam wszytskie za i przeciw i jednak mam watpliwości. Jestem silna osobą i czuję, że sama z dziećmi sobie poradzę, o ile mąż nie będzie mi życia utrudniał. Myślę, o dzieciach, ale czuję też, ze z mężem łączy mnie głównie przywiązanie, sex, swiadomość, że mogę na niego liczyć. Jednak nie ma tego co przypomniał mi ten drugi: czułości, pieszczot, pocałunków, spontaniczności, chęci bycia razem i przede wszystkim rozmowy. Wiesz, tak sobie myślę, że ten Twój mąż to jest ze złota. Wybaczył Ci te wystepki, i to nic dla Ciebie nie znaczy????. Skoro tamten przypomina Ci to, tamto...to dlaczego nie wysilisz się by tak własnie było z męzem???. Też można spontaniczny sex mieć, rozmowy, pocałunki, przecież można gdzieś wyjechac tylko Ty i mąż????!. Tylko chęci dobre i chęć naprawy. Ale nie widzę w Twojej wypowiedzi krzty skruchy....Wspólne wakacje, plany w ogóle mnie nie cieszą. Wsześniej myślałm, że mam depresję (choć we wszystkich innych dziedzinach jest ok, mam pracę przyjaciół, lubię się bawić, czerpię radość z zycia etc.), że nie cieszy mnie wspólnie spędzony czas, ze robię to tylko dla dzieci. Odkryłam, że sama z dziećmi mam więcej zapału do aktywnego spędzenia czasu niż z mężem, który z nami chce uczestniczyć. Ale dlaczego. Doszłas momentu kiedy i jak się to stało, że nie cieszą Cię wspólne wyjazdy?? Co takiego się stało??W lipcu zanim zaczęłam zdradzać męża powiedziałam, że chcę od niego odejśc, mówiłam, że chcę ułożyć sobie zycie na nowo. Zapewniałam, że dla nikogo nie odchodzę, choć wiedziałam, ze po rozwodzię będę mogła spróbować zacząć nowy związek. Wtedy mąż uruchomił cała rodzine, znajomych, którzy lepiej wiedzieli jak układa się moje życie niż ja. A może Ty chcesz ucieć przed samą sobą? , co???Nigdy się nie skarzyłam, bo uważam, ze każdy ma swoje problemy i nie mam potrzeby obarczać ich jeszcze swoimi. Przez ich namowy, pranie mózgu, zaniechałam rozwodu pozostawiłam sprawę, aby sama się rozwiązała. W głębi chciałam rodzinie udowodnić, że nic o mnie nie wiedzą, że na zewnątrz może jest ok, ale ja mogę prowadzić podójne życie, a im to nawet do głowy nie wpadnie - dziecinada i głupota, wiem. Jeżeli masz problemy, to dlaczego o nich nie porozmawiasz z najblizeymi?, rodzice, rodzeństwo, mąż??!!! Małzeństwo to nie tylko sielnaka, ale wspólne pokonywanie problemów...Mąż chce mi dać szansę, ale ja nie potrafię mu zaufać. Nie chcę, aby kontrolował moje zycie. By na każdym kroku wypominał mi, że dał mi szanse etc. Skad te myśli. Jak nie potrafisz mu zaufać??? raczej on moze się tego bać???? czy coś mylę...dużo jest znaków zapytania w Twoich wypowiedziach.... Myślę o sobie, o dzieciach, ale martwię się, że one będą cierpieć bo mój mąż chcąc utrudnić mi samotne życie skrzywdzi dzieci. Ciągle mi wypomina, że odchodząc niszczę ich dzieciństwo. To prawda że zniszczysz ich dzieciństwo. Aniu, na koniec. Mam dla Ciebie propozycję. Wybierz się z mężem na rekolekcje małżeńskie. Link do terminów: Potem zdecydujesz co chcesz zrobić ze swoim małżeństwem. Gwarantuje że wrócicie odmienieni. Spojrzycie na siebie, swoje problemy, zupełnie w innym świettle. Nie jedno małzeństwo zostałoi uratowane uczestnictwem w tych rekolekcjach. Zyczę Ci światła w sercu i właściwych wyborów. konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód A moim zdaniem przestań myśleć wreszcie tylko o sobie. Specjalnie zaczynam moją wypowiedź wojowniczo, bo uważam, że w większości przypadków nasze problemy biorą się z tego, że jesteśmy tak egocentrycznie nastawieni, że głowa mała. Masz dzieci? To pomyśl o nich. Dzieci mają tatę. Dzieci chcą mieć tatę, nie tylko w co drugi weekend i na miesiąc wakacji. Dzieci potrzebują taty. Z tego, co napisałaś, twój mąż jest normalnym chłopem, dobrym mężem i ojcem, tylko ty szukałaś uniesień i wspomnianych już wcześniej motyli w brzuchu (które są tylko przez kilka miesięcy na początku związku, a potem odlatują). Twój mąż musi cię kochać, ponieważ chce - mimo tego co zrobiłaś - dalej iść z tobą przez życie. Pomyśl o tym, jak on się czuje. Postaw się na jego miejscu. Przy okazji, zapewniam cię, że większość mężczyzn zachowałaby się na jego miejscu inaczej. Uważam, że dokonałaś pewnych wyborów (ślub - mniej ważne, dzieci - bardzo ważne), zaszumiałaś na boku, a w tej chwili masz iluzoryczne poczucie, że świat do ciebie należy i tyle ryb jest w tym stawie. Przypominam ci, że nie masz 20 lat i swoich najważniejszych wyborów (dzieci!) już dokonałaś. Rozwód to bardzo traumatyczne przeżycie, które będziesz w sobie nosić długo albo zawsze. Potem będziesz SAMA. Będziesz musiała radzić sobie z tym, co zrobiłaś, do czego doprowadziłaś - i jednocześnie zapewnić swoim dzieciom stabilny i kochający dom. Serio potrafisz to zrobić? A może one są następne w kolejce (po twoim mężu) do zapłaty za twoje chwile uniesień? Ogarnij się. Znaj miarę. Daj szansę sobie na bycie z człowiekiem, który kocha cię na tyle, że nie odszedł, gdy tylko się dowiedział. Daj szansę swoim dzieciom, aby wyrosły na stabilnych emocjonalnie dorosłych, a nie dorosłe dzieci rozwodników (które nieuchronnie w jakimś stopniu powielają schemat swoich rodziców). konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód dziewczyny... wiecie ,że to było dwa lata temu? konto usunięte Temat: moja zdrada, rozwód Przynajmniej wątek fajny. No i ciekawe, co wybrała autorka wątku. :) Może ktoś w podobnej sytuacji przeczyta i wyciągnie z tego jakieś wnioski... Temat: moja zdrada, rozwód witam wszystkich opowiem wam moja dość trudna i somplikowana sytuacjie .Otóż z moim mezem jesteśmy po ślubie 9 lat mamy dwoje dzieci 11 i 9 lat,mąż jest typem osoby rozrywkowej lubi wyjścia z domu ktore sie przeciagają nie kiedy do 3 dni a co za tym idzie dobra zabawa,bra kontroli finansowej i niestety nie koniecznie zdrady ale boli tak samo. I w tym wszystkim ja skromna, ładna ,zadbana, kobieta oddana dzieciom i domowi ale zarazem kiedyś to musialo nastapić ja tak bardzo pożadna nigdy nie zawiodłam swojego meża choć nie kiedy mu sie zainteresowania ze strony meża tak mi doskwierał ze pozwolilam sobie na odskocznie ale dodam ze nie było to planowane jesteśmy tylko ludzmi i potrzebujemy bliskości,miłości , do celu zdradziłam meża los tak pokierował moim zyciem ze nawiazałam kontakt z byłym kolega ze szkoły mieliśmy sie ku sobie wtedy ale mlodośc ma swoje prawa nie wyszło,nasze drogi sie tu nagle po 11 latach złapaliśmy kontakt ja mieszkam w irlandii on w polsce wiec na poczatku były to tylko rozmowy tellefoniczne i na portalach tak o wszystkim i o niczym ale stało sie coś zaiskrzyło miedzy nami ,zdradziłam teraz sie o tym dowiedział i chce rozwodu z mojej winy bo niby tai wiem co robić od dawna sie nam nie ta trzecia osoba no cóż charakter zupełnie inny jak u mojego meża,cała ta sytuacje miedzy nami bierze bardzo na co robić,czy dalej brnać w to co juz od dawna nie istnieje czy dać szanse nowemu pomocy